Puchar Polski: KKS 1925 Kalisz – MKS Kluczbork 4:4 (1:2), 5:4 po dogrywce

PP KKS 1925 Kalisz - MKS Kluczbork

 

Aż 9 goli i 120 minut gry potrzebne były do wyłonienia zwycięzcy pucharowego starcia fazy wstępnej w Kaliszu. Biało-niebiescy bój z trzecioligowcem rozpoczęli zgodnie z planem i bardzo szybko „ustawili” sobie mecz. Wynik spotkania otworzył w 19 minucie uderzeniem z rzutu wolnego kapitan naszej jedenastki Rafał Niziołek.

 

 

Po 120 sekundach na kaliskim stadionie było już 0:2, a swoje premierowe trafienie w MKS-ie zaliczył świeżo zakontraktowany Patryk Gondek (na zdjęciu). Nadzieję miejscowym przywrócił w 41 minucie Błażej Ciesielski i przy stanie 1:2 oba zespoły udały się na przerwę. To, co działo się później, trudno sobie wyobrazić. W 60 minucie Kluczbork znów wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Najpierw „Nizioł” perfekcyjnie wykonał jedenastkę, a działo się to 9 minut wcześniej i wydawało się, że Michał Kojder na dobre pogrążył gospodarzy.

 

– Przy prowadzeniu i stanie 4:1 wierzyłem, że zerwiemy z niechlubną tradycją ostatnich naszych pucharowych występów, kiedy odpadaliśmy już w pierwszej rundzie. Oglądając ostatnie minuty regulaminowego czasu gry oraz dogrywkę, czułem się bardzo zawiedziony postawą drużyny i tym, co pokazała na boisku – mówił zaraz po meczu dyrektor klubu Robert Płaczkowski.

 

 

Napisania scenariusza ostatnich chwil na kaliskim stadionie nie powstydziłby żaden specjalista od horrorów. Najpierw rozmiary niekorzystnego rezultatu zmniejszył miejscowym, także z „karniaka”, Rafał Jankowski. Trwała dopiero 65 minuta, lecz i tak, przynajmniej w tym momencie, nic nie zwiastowało nadchodzącego kataklizmu. Zaczęło się w … 90 minucie. Właśnie wtedy wskutek drugiego napomnienia żółtą kartką plac gry opuścić musiał Łukasz Ganowicz. Wspomniany już Jankowski kapitalnym uderzeniem z wolnego, po słupku, znów „złapał tlen” dla miejscowych.

 

 

Trwał już doliczony czas gry. KKS poczuł krew i nie schodził z połowy przyjezdnych. W czwartej jego minucie piłkę do naszej siatki skierował Adam Orłowicz i zafundował nam dogrywkę. Nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe! W 101 minucie Jankowski zdobył swojego trzeciego sobotniego gola i przypieczętował nie tylko swój znakomity występ i skuteczność, ale i awans swojego zespołu do pucharowej 1/32. Jakby tego było mało, na deser z boiska wyrzucony został Kojder i MKS skończył całe zawody w dziewiątkę.

 

 

– To co się stało, jest jeszcze teraz i zapewne długo jeszcze pozostanie dla mnie rzeczą całkowicie niezrozumiałą. Z Kalisza jedziemy prostu do klubu, na posiedzenie zarządu, na które zostałem wezwany – skonkludował dyrektor MKS-u.

 

 

Bramki:

Błażej Ciesielski 41, Rafał Jankowski 66 (karny), 90, 101, Adam Orłowicz 90 (samobójcza)

– Rafał Niziołek 19, 51 (karny), Patryk Gondek 23, Michał Kojder 60.

 

 

KKS 1925: Dorynek – Tomaszewski, Grzesiek, Gawlik, Grabowski – Ciesielski, Stojczew, Budrowski, Kayode (19.  Domagalski), Chojnacki, Jankowski.

 

 

MKS: Pogorzelec – Orłowicz, Ganowicz, Brodziński, Nitkiewicz – Gondek, Niziołek, Kursa (68. Gierak), Kojder, Sanocki (71. Szewczyk) – Kowalczyk (88, Brzęczek).

 

 

Żółte kartki: Nitkiewicz, Gierak, Brodziński, Orłowicz, Ganowicz.

 

 

Czerwone kartki: Ganowicz 90, druga żółta, Kojder 120.

 

zródło: MKSKluczbork.pl

Trenuj Palec - 50 PLN - 728x90

Comments are closed.