Finał Copa America 2016: Argentyna – Chile 0:0 rzuty karne 2:5

Argentyna - Chile

 

Bezbramkowy remis po 120 minutach gry i rzuty karne – Chilijczykom udało się powtórzyć scenariusz z zeszłorocznego finału Copa America i… znowu go wygrać! Zadziorność Arturo Vidala i spółki po raz kolejny zwyciężyła z techniczną maestrią Argentyńczyków. Swój wkład w spotkanie miał też jednak niestety sędzia…

 

 

Obu zespołom zdarzało się w tym turnieju grać porywająco. Argentyńczycy rozbili między innymi Panamę czy USA, Chilijczycy z kolei zaszokowali świat wysokim zwycięstwem nad Meksykiem (7:0). Że nie brakuje im finezji – nikt nie miał wątpliwości. W finałowym spotkaniu tej jednak właściwie nie uświadczono…

 

Chilijczykom znów – tak jak przed rokiem, gdy również wygrali po rzutach karnych – udało się narzucić rywalom swój styl gry. A wszystko to pomimo tego, że na początku spotkanie nie układało się dla nich najlepiej…

W 22. minucie gola mógł i powinien strzelić Gonzalo Higuain. Napastnik Napoli, który przez kilkadziesiąt metrów pędził z piłką sam na sam, potwierdził jednak, że finały wiążą się dla niego ze zbyt dużym ciężarem gatunkowym. Argentyńczyk fatalnie spudłował, narażając do tego na kontuzję goniącego go Gary’ego Medela, który… wpadł na słupek. Na całe szczęście chilijskiemu obrońcy nic się nie stało.

Więcej powodów do zdenerwowania kibice z Chile mogli mieć kilka chwil później, gdy drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Marcelo Diaz. Czy słuszną – kwestia interpretacji. Brazylijski sędzia zawodów uznał jednak, że gra jedenastu na dziesięciu sensu wielkiego nie ma, więc jeszcze przed przerwą nieco na wyrost wyrzucił z boiska Marcosa Rojo.

 

Szanse się wyrównały, wyrównało się też całe spotkanie, które już do ostatnich sekund przypominało bardziej wielkie wyczekiwanie na rzuty karne, niż zawziętą walkę o zwycięstwo za wszelką cenę. Oba zespoły miały oczywiście swoje szanse, ale „perły” na miarę okazji Higuaina próżno było szukać. Najbliżej szczęścia był w 100. minucie Sergio Aguero, ale piłkę po jego uderzeniu w ostatniej chwili wyłuskał spod poprzeczki Claudio Bravo.

Nadeszły karne. Zaczęło się dość sensacyjnie: nie trafił Vidal, a zaraz po nim fatalnie spudłował też Messi. Po chwili było już jednak 3:2 dla Chilijczyków. Do piłki podszedł Lucas Biglia i… Claudio Bravo wyczuł jego intencje, przybliżając rodaków do triumfu. Ten udokumentował ostatecznie Silva, wprawiając cały naród w euforię.

Chile po raz drugi z rzędu – i po raz drugi po rzutach karnych – pokonało Argentynę w finale Copa America. To drugi w historii triumf reprezentacji La Roja w tej imprezie.

Trenuj Palec - 50 PLN - 728x90

Comments are closed.